Skoków
OPOLE LUBELSKIE – gm.
- Dwór z XIX w. przebudowany
- pozostalości parku
Skoków ,początkiem swego istnienia sięga XIV wieku. Terytorialnie dzielą go na „Dwór”, „Wieś”, „Piasek”, „Podlasie” i „Kolonje”. Są to tylko miejscowe nazwy, znane tylko w Skokowie, uzależnione od powstania i położenia domów. Ośrodkiem tej miejscowości był a nawet i obecnie jest dwór. Dawniej była to dość znaczna „fortuna magnacka” Branickich z Opola, lecz z biegiem czasu obszar dworski malał stopniowo i zamieniał się w kolonie. W roku 1863 dwór należał do polskiego generała, który czynnie pomagał powstańcom. Obszar dworski rozpadł się ostatecznie w 1918 roku i obecnie liczy tylko 400 morgów ziemi, w czem znajduje się 25 morgów lasu. Znajduje na nim pracę – 60 dorosłych osób ze służby folwarcznej i 2 urzędników dworskich. Właścicielem jest od 1918 roku powszechnie poważany za pracę społeczną p. Stefan Czermiński, a właściwie od 1930 roku jego córka p. Rakowska A. W latach 1905-1913 posiadał i parcelował ten majątek jakiś baron niemieckiego pochodzenia, który jednak dbał o ludność tutejszą, utrzymywał prywatna ochronkę-szkółkę, założył Straż Pożarną w Opolu i w Skokowie, a nadto własnym kosztem wybudował 3 km szosy z Opola przez Janiszkowice. Nagła śmierć położyła kres jego pożytecznej pracy.
Dwór chował holenderską rasę bydła, lecz nietreściwa pasza zmusiła do ograniczenia hodowli. We wsi brak również sadów. Szkoła w porozumieniu z dworem, zasadziła propagandowe drzewka owocowe u poszczególnych gospodarzy, fałdowe podglebie nie sprzyja wegetacji drzewek. Po 3 latach wszystkie drzewka uschły, a stare zarażone są rakiem skórnym. Ule z pszczołami znajdują się tylko we dworze. Przez Skoków przewalała się 3-krotnie wichura wojny austriacko-rosyjskiej w 1914-15 roku. W potyczkach brały udział z obu stron przeważnie polskie pułki. Wioska przechodziła 3-krotnie z rąk do rąk, lecz ocalała. Ludność jednak uprowadziły wojska austriackie do Wrzelowca, a nadto pod pozorem szpiegostwa rozstrzelali Austriacy kilkoro niewinnych ludzi. Na polach skokowskich pozostało wielu poległych żołnierzy armji austrjackiej, przeważnie Polaków. Po roku wykopano ich z grobów i pochowano w spólnym dole we Franciszkowie. Za spichlerzem dworskim zginął bohaterski żołnierz – Ślązak, który sam jeden przez 5 godzin zatrzymywał karabinem maszynowym dywizję rosyjską. Zginął z rąk Polaka, służącego w armii rosyjskiej, który również z narażeniem własnego życia zdobył ten straszny karabin maszynowy i otworzył swemu wojsku dalszą drogę. Działo się to na oczach wielu ludzi. Na podstawie notatki „Skoków, 2 września 1930, Władysław Wach”
W obiekcie mieści się szkoła podstawowa.
Zdjęcia maj 2010 r