Kanie
REJOWIEC FABRYCZNY - gm.
- pałac z 1848 r
- park krajobrazowy XVII- XIXw.
- czworak,rządcówka,stajnia, obora,spichlerz
1799 Seweryn Rzewuski, podczaszy koronny, wznosi dwór w Kaniem. Ostatnimi właścicielami była rodzina Woyciechowskich. Dom, zwany przez okoliczną ludność pałacem, zbudowany był w połowie XIX w. przez księcia Woronieckiego. Składał się z trzech brył: dwupiętrowej, parterowej i jednopiętrowej. Po wschodniej stronie pałacu znajdował się taras otoczony klombami kwiatów, na którym w lecie jadało się podwieczorki. Na tarasie stały w donicach piękne draceny oraz skrzynki z różnymi kwiatami. Po wojnie taras z niewiadomych przyczyn rozebrano. Pałac otoczony był wspaniałym parkiem o bardzo starym drzewostanie. Rosły tam lipy, wiązy, świerki, jesiony, kasztanowce, brzozy, klony, sosny, amerykańskie dęby i wiele innych gatunków drzew. Park przecinały grabowe aleje przypominające nawy gotyckich świątyń. Były też i drzewa egzotyczne, jak np. drzewo cierniowe z długimi kolcami. Rósł też tulipanowiec o liściach podobnych do klonu i kwiatach jak tulipany, oraz klon lancetolistny o liściach misternie powycinanych. Na rozległych gazonach rosły ozdobne krzewy: złotokapy, buldeneże, bzy, forsycje i wiele innych, których nazw nie pamiętam. Na pięknych klombach rosły dalie, róże i kany, a w lecie wystawiane były wielkie donice z palmami, areukariami i agawami.W najdalszym zakątku parku znajdowała się kamienna figura Matki Boskiej na wysokiej kolumnie, pomalowana na biało. Obecnie pomalowana jest olejnymi farbami na kolorowo, co wygląda strasznie kiczowato.Park graniczył z gospodarstwem rybnym. Najbliżej znajdowały się zimochowy. Były to niewielkie głębokie stawy przeznaczone do przechowywania ryb w okresie zimowym. Oprócz uprawnej ziemi, o bardzo wysokiej jakości, w skład majątku wchodziły torfowiska, lasy, w których znajdowały się ogromne stawy rybne o brzegach porosłych szuwarami. W lasach tych żyło dużo zwierzyny, a szczególnie ptactwa. Dla przykładu wymienię tu tylko czaple siwe, bąki, bączki, różne gatunki perkozów, brodźców i kaczek, a nawet czarne bociany, orły bieliki, orły rybołowy, orły krótkoszpony, błotniaki oraz różne gatunki sokołów i sów. Niby błękitne strzały przelatywały nad stawami zimorodki.Trudno dziś uwierzyć, że w Kaniem nie było prądu elektrycznego, a w piecach paliło się drewnem przywiezionym z lasu. Nie było też wodociągów, a do WC-cików przynosiło się miałki torf, aby w wiaderku zasypywać szufelką swoje pozostałości. Z powodu braku prądu, nie istniały lodówki. Były jednak tzw. lodownie, w których przechowywało się produkty żywnościowe. Lodownia, to pomieszczenie - rodzaj ziemianki, do której w zimie przywoziło się kilka fur lodu z pobliskich stawów. Ponieważ wnętrze lodowni znajdowało się kilka metrów pod ziemią, a sama lodownia była przysypana grubą warstwą ziemi, lód utrzymywał się do następnej zimy, a temperatura wahała się w pobliżu zera. W powszechnym użyciu były lampy naftowe i świece.Obecnie w pałacu znajduje się Dom Opieki Społecznej , prowadzony przez siostry zakonne. Z pięknego parku prawie nic nie zostało.
Ze wspomnień Jana Kruszewskigo.
Zdjęcia maj 2010r.