Polskie dwory
woj.lubelskie,łódzkie,małopolskie, mazowieckie, podkarpackie, podlaskie , śląskie , świętokrzyskiei warmińsko- mazurskie
NIWISKA gm.
Niwiska
- zespół dworski, poł. XIX, nr rej.: 1006 z 29.08.1978:
- dwór
- oficyna
- stajnia
- spichlerz
- kapliczka
- park z aleją dojazdową
- Do młodszej epoki kamienia (około 4500 – 1800 lat p.n.e.), neolitu, zaliczyć można pojedyncze znaleziska siekierek krzemiennych i toporków kamiennych z Niwisk i Siedlanki oraz pochodzące ze stanowisk wydmowych w Hucinie i Przyłęku drobne wyroby krzemienne i ułamki ceramiki. Nie jest wykluczone, że teren dzisiejszej Siedlanki, Kosów, Przyłęka i Niwisk mogli penetrować przedstawiciele ludności z kolejnych epok brązu i żelaza, zwłaszcza reprezentanci kultury łużyckiej (nazwa od Łużyc), datowanej na lata 1200 - 1300 p.n.e., posiadający osadę i cmentarzysko w Trzęsówce oraz osadę w Ostrowach Tuszowskich i Jagodniku. Ostatnim śladem osadnictwa pradziejowego na naszym terenie jest stanowisko wydmowe w Siedlance, gdzie udokumentowano występowanie fragmentów ceramiki kultury przeworskiej (nazwa od cmentarzyska odkrytego w Gaci w powiecie rzeszowskim). Rozwijała się ona tu w II wieku n.e., we wczesnym okresie rzymskim.
W XVI wieku, wkroczyło zorganizowane osadnictwo na teren obecnej gminy. W 1616 roku Niwiska i Trześń kupił Stanisław Lubomirski z Wiśnicza. Przed rokiem 1578 w obrębie terenu, który szerokim pasem obejmował obszar od Mielca aż po najstarsze wsie w regionie, tj. Cmolas i Trzęsówkę powstał Przyłęk, a kilka lat później Kosowy i Siedlanka.
Rozwój regionu niwiskiego w okresie przedrozbiorowym zakłóciły na pewien okres czasu (jak w całym województwie sandomierskim) wydarzenia związane z najazdem szwedzkim w latach 1655 - 1656 oraz najazdem Jerzego II Rakoczego w 1657 roku. Związane z tymi najazdami, przemarsze wojsk obcych i koronnych oraz oddziałów partyzantki chłopskiej pod dowództwem Stefana Czarnieckiego, stoczone tu potyczki, spowodowały zniszczenie części zabudowań wiejskich, wyraźny ubytek ludności, upadek folwarków przez zmniejszenie powierzchni ziemi uprawnej, która później, przez wiele lat, straszyła pustkami.
Niekorzystny wpływ na ogólny stan gospodarki wywarł także okres konfederacji barskiej (1768 - 1771). Trwające przez cztery lata w widłach Wisły i Sanu. Częste przemarsze wojsk rosyjskich i oddziałów konfederackich, rabunki i ściągane kontrybucje oraz działania wojenne, wyrządziły tu olbrzymie szkody. Zrujnowano folwarki, chłopską gospodarkę ogołocono ze zbóż i pogłowia zwierzęcego, zwłaszcza wołów głównej siły pociągowej w rolnictwie; rabowały je obie walczące strony. Kres walkom położył dopiero pierwszy rozbiór Polski i wejście wojsk austriackich na ziemie, które później nazywano Galicją. Przywódca konfederacji na Rzeszowszczyźnie był właściciel Baru i przyjaciel Kazimierza Pułaskiego, znany z awanturnictwa książę Jerzy Marcin Lubomirski w Kolbuszowej - dziedzic Kosów i Siedlanki. Lubomirski w związku z utrzymaniem własnych oddziałów konfederackich zadłużył się do tego stopnia, że część dób rodowych zmuszony był puścić w dzierżawę, a część sprzedać. Galicja została poddana germanizacji. Językiem urzędowym stał się język niemiecki, którego uczono we wszystkich szkołach. W walce o polepszenie sytuacji materialnej nie brakło chłopów z regionu niwiskiego, głównie za sprawą Juliana Macieja Goslara, znanego rewolucjonisty galicyjskiego i poety. Goslar po dwuletnim pobycie w Kolbuszowej i Zarębkach, w połowie 1845 roku przeniósł się do Niwisk, gdzie mieszkała jego siostra Maria, żona miejscowego leśniczego i dzierżawcy huty szkła - Jana Skąpskiego. Prawdopodobnie to tu dokończył on pisania l swojej słynnej odezwy do chłopów, tzw. „Ewangelii do ludu", którą następnie kolportował w okolicy jego brat Jan. Warto jeszcze dodać, że nieco wcześniej przygotowywaniem powstania przeciwko Austrii zajmował się Marceli Kropiwnicki, właściciel Przyłęku. Był on współorganizatorem Stowarzyszenia Ludu Polskiego w 1837 roku, a następnie naczelnikiem ziemskim na cyrkuł tarnowski z ramienia tzw. Czasowej Rady Głównej.Powstanie chłopskie z roku 1846 oraz rewolucyjne wystąpienia we Wiedniu w marcu 1848 roku (tzw. Wiosna Ludów) sprawiły, że masy chłopskie w Galicji bardzo zdecydowanie poczęły występować przeciw pańszczyźnie i innym powinnościom na rzecz dworu. W tych warunkach władze austriackie pośpiesznie wydały okólnik zapowiadający zniesienie pańszczyzny w Galicji z dniem 15 maja 1848 roku. Uwłaszczono wszystkie grunty będące w posiadaniu chłopów i dla tych gruntów zniesiono bez odszkodowania wszelkie feudalne uprawnienia, tj. prawo polowania, wypasu bydła. Bez odszkodowania dla właścicieli dóbr zniesiono też zobowiązania chłopów wynikające z osobistego poddaństwa oraz robociznę i posługi dla dworu chałupników i komorników. Pańszczyznę zaś, daniny w naturze i czynsze w gotówce zniesiono za odszkodowaniem. Miało ono być wypłacone właścicielom dworów w ciągu 20 lat, po 5% rocznie z funduszów krajowych. W bardzo trudnej sytuacji po zniesieniu pańszczyzny znalazły się gospodarstwa folwarczne, których właściciele nie potrafili przejść z systemu pańszczyźnianego do pracy najemnej. Toteż niektóre obszary dworskie zaczęły szukać źródeł dochodu w uruchamianiu gorzelni i browarów oraz w eksploatacji lub sprzedaży lasów. Tak się stało z olbrzymim obszarem lasu w Przyłęku, który w latach sześćdziesiątych XIX wieku sprzedano spółce: Jakób Hersch, Wigdar Pomeranz i Abraham Gut.
W roku 1855, za panowania cesarza Franciszka II, przeprowadzono kolejną reorganizację administracji i podziału Galicji. Siedzibą powiatu stała się wówczas Kolbuszowa. W obrębie tego powiatu znalazł się także cały region niwiski. Ostatnia reorganizacja miała miejsce w roku 1867, w związku z przyznaniem autonomii Galicji. Okres autonomiczny przyniósł wyraźne ożywienie społeczne i gospodarcze. Na terenie obszarów dworskich powstały zakłady przemysłowe, zatrudniające po kilkunastu robotników: cegielnia i browar w Kosowach oraz cegielnia w Niwiskach, gdzie równocześnie uruchomiono nową hutę szkła. Zaczęło rozwijać się rzemiosło wiejskie, wspierane przez lokalne władze samorządowe, czego dowodem było całkowite zwolnienie go z opodatkowania. Do roku 1914 region przecięły dwa gościńce o nawierzchni utwardzonej żwirem. Pierwszy relacji Kolbuszowa - Przecław przez Trześń i Niwiska (długość 22 km), drugi - Kolbuszowa - Mielec -Wojsław przez Siedlankę, Kosowy i Przyłęk (długości 24,5 km). Dzięki nim wsie te otrzymały bezpośrednie i dogodne połączenie z koleją żelazną relacji Dębica - Mielec - Tarnobrzeg (przystanek w Przecławiu - Tuszymie i stacja kolejowa w Mielcu). Dalszy rozwój wstrzymał wybuch pierwszej wojny światowej. Spowodowała ona tu wiele zniszczeń i sprawiła sporo szkód. Były one wynikiem nie tyle bezpośrednich działań wojennych, co przemarszami wojsk austriackich i niemieckich oraz kilkumiesięcznym pobytem Rosjan. Najwięcej zniszczeń wyrządziła wojna w dworach i zabudowaniach folwarcznych, gdzie stacjonowały wojska obu walczących stron. Wspomina o tym dr Jan Hupka, ostatni właściciel Niwisk, w swoim pamiętniku pt. „Z czasów wielkiej wojny: (wydanym w 1936 roku). Cytowany fragment tego pamiętnika dotyczy wydarzeń z 2 listopada 1914 roku - tuż pod odejściu wojsk rosyjskich: „...zabrałem się do zbadania szkód w domu mieszkalnym. Że gumna, spichlerz i stajnie puste, o tym wiedziałem. Umeblowanie niby niezniszczone, ale wszystkie szuflady znikły, wszystkie zamki powyłupywane. Moje biurko rozbite. Papiery porozrzucane. Służący mówi, że badano je bardzo dokładnie. Znaleziono druki i odezwy N. K. N., listy Jaworskiego i kwity poświadczające, że złożyłem znaczne kwoty na legiony. Przeglądając porozrzucane papiery zobaczyłem starą moją legitymację kolejową z wydartą mą fotografią. Widocznie dołączono ją do zabranych papierów. Pokoje wyglądają jak stajnia. Strych zasłany strzępami materii i papierów oraz resztek porozbijanych pak. W wozowni został tylko jeden wózek i karetka bez kół i poduszek. Koni zostało 6, z którymi uciekł mój furman a z bydła 3 sztuki i kilka cieląt, które mój służący ogłosił, jako swoje. Wszystkie parkany i płoty rozebrane. Pastwisko sztuczne zasłane niemłóconym zbożem i nawozem na pół metra grubo. Pola poprzecinane rowami strzeleckimi. Oprócz kilku hektarów żyta zasianego jeszcze we wrześniu, przed odwrotem Austriaków, nie zasiano nic. Odwiedzam księdza, leśniczego i nauczycieli. Księdza nie zrabowano i obchodzono się z nim grzecznie. Również leśniczy i nauczyciel nie bardzo się skarżą ".
U progu II Rzeczypospolitej najważniejszą sprawą była odbudowa zniszczeń wojennych.
Po wybuchu drugiej wojny światowej i utworzeniu General¬nego Gubernatorstwa, region niwiski znalazł się w samym centrum poligonu S S (S S Truppenubungsplatz) oznaczonego na mapach, jako „Dobra SS. Obóz Puszczański" („SS Gutsbezirk Heidelager") z siedzibą w Pustkowie. Wkrótce Niemcy przystąpili do usunięcia ludności ze wsi znajdujących się na jego terenie. Do końca roku 1940 wysiedlono, więc mieszkańców Leszcz, Huciska, Przyłęka oraz częściowo Kosów i Siedlanki. Przy czym, w drodze wyjątku zezwolono na pozostawienie budynków w Leszczach. W kwietniu 1941 roku wysiedlono wieś Niwiska (liczącą ponad 1200 mieszkańców) oraz Hucinę z Żabieńcem, Trześń i Zapole. Poligon SS w Pustkowie został wykorzystany, jako baza doświadczalna niemieckiej „cudownej broni" V2 (Wunderwaffe). Tu, bowiem przeniesiono ją w drugiej połowie 1943 roku ze zbombardowanej przez lotnictwo alianckie wyspy Uznam. Bazę zlokalizowano we wsi Blizna, przy samej granicy z Niwiskami. Wybudowano na jej terenie wyrzutnie V2 oraz towarzyszące im budynki i bunkry. Całą wieś ogrodzono drutem kolczastym i otoczono posterunkami strażniczymi. Pierwszą próbę z wystrzeleniem pocisku rakietowego przeprowadzono 5 listopada 1943 roku. Od stycznia do kwietnia 1944 roku, co najmniej 9 pocisków rakietowych wystrzelonych z Blizny spadło na teren gminy niwiskiej, w tym: 7 w Niwiskach i po jednym w Hucisku i Zapolu. Spadające pociski przy zetknięciu z ziemią eksplodowały, tworząc lej o średnicy około 20-25 m i głębokości 10 m. Rozpoczęte próby z nową bronią niemiecką w Bliźnie bardzo szybko zwróciły uwagę wywiadu AK, który za pośrednictwem Henryka Augustynowieża, leśnika pracującego w Niwiskach i ks. Jana Kurka, zaczął zbierać wszelkie informacje o próbach i fragmenty pocisków rozerwanych podczas eksplozji. Pomagali im w tym robotnicy leśni, członkowie BCh (z plutonu „Bór"), tj. Piotr Kluk, kierownik gminnej trójki „Rocha" oraz Michał Kasza - gminny komendant LBS z Niwisk. To właśnie oni byli tymi, którzy wykradli Niemcom część tajemnicy pocisków rakietowych V2, przekazana następnie przez wywiad AK do Anglii. Przełom lipca i sierpnia 1944 roku przyniósł tym stronom wyzwolenie spod okupacji niemieckiej. Fragment książki Macieja Skowrońskiego "Gmina Niwiska"
http://www.dworek.niwiska.pl/dworek.html
Dwór i park zadbane. Mieści się bibiloteka i szkoła muzyczna.
Zdjęcia październik 2015r.